
Sreberko cenniejsze niż złotko
Odwiedziłem sklep zoologiczny. Przesympatyczna sprzedawczyni, wiedząca, że mam hodowlę myszek i jestem wielkim pasjonatem tych zwierząt, wspomniała o myszce, którą trzyma na zapleczu sklepu.
Sprzedawczyni powiedziała, że nie chciała sprzedawać komukolwiek tej myszki, gdyż jest ona wyjątkowa. Od samego początku odróżniała się od pozostałych myszek, tzn. była bardzo łagodna i nie uciekała po wzięciu jej na ręce. Dała do zrozumienia, że trzymała tę myszkę dla mnie, bo wiedziała, że zapewnię jej bardzo dobre warunki. Zaintrygowało mnie to.
Sprzedawczyni przyniosła myszkę z zaplecza. Myszka była trzymana w niewielkim akwarium, w pomieszczeniu, w którym przechowywana była karma dla zwierząt. Okazało się, że to samiczka, która miała ok. 3-4 miesięcy. Myszka miała śliczne umaszczenie i rzeczywiście była bardzo spokojna. W ogóle nie uciekała mi z rąk.
Powiedziałem, że zabiorę ją za kilka dni, ponieważ nie byłem wtedy przygotowany na pojawienie się nowej myszki w mojej hodowli.
Po powrocie do domu przygotowałem małą klatkę, tzw. chorobówkę, dlatego, że nie miałem już wolnych dużych klatek. Ze względu na niewielką kubaturę wyposażyłem ją tylko w to, co było niezbędne: ściółkę, domek, karmidełko i poidełko.
Po kilku dniach, z transporterkiem w ręku, udałem się do sklepu. Poprosiłem o pokazanie myszki. Ponownie wziąłem ją na ręce, przyjrzałem się jej i sprawdziłem, w jakiej jest kondycji. Okazało się, że myszka miała wyczuwalną narośl pod gardłem. Miałem podejrzenia, że są to powiększone węzły chłonne i prawdopodobnie jest to skutek nowotworu.
Powiedziałem sprzedawczyni, że myszka jest chora i dlatego jest taka spokojna, bo toczy ją choroba. Usłyszałem, że jeśli nie chcę, to nie muszę jej zabierać. Odpowiedziałem, że skoro wcześniej zadeklarowałem, że zabiorę myszkę, to teraz nie będę się z tego wycofywać, biorę za nią pełną odpowiedzialność i od razu umówię wizytę u weterynarza.
Jako że wcześniej miałem przykre doświadczenia z pchłami u myszy, które były dodatkowymi pasażerami i które nieświadomie przywlokłem do mojej hodowli, teraz byłem odpowiednio przygotowany. Przed włożeniem myszki do transporterka profilaktycznie spryskałem ją preparatem Beaphar Vermicon spray, a po niedługim czasie opłukałem ją ciepłą wodą. Nie było to zbyt przyjemne dla myszki, ale nie mogłem pozwolić sobie na ewentualne ponowne zainfekowanie myszek pchłami.
Po powrocie do domu przełożyłem myszkę do klatki. Myszka z zaciekawieniem zaczęła sprawdzać wszystkie jej zakamarki. Nowa klatka, co prawda nieduża, była dla myszki zupełnie innym światem, niż ten znany jej do tej pory.
Zastanawiałem się, jak nazwać myszkę. Jako że jej umaszczenie było mieszaniną różnych odcieni szarości, pierwsze skojarzenia, jakie się nasunęły, to Marmurek albo Popiołek. Ale Marmurek już była…
Zapytałem córkę i znajomych, jakie imię nadaliby myszce. Padały różne propozycje, m.in.: Popiołek, Sadza, Kopciuszek, Paloma, Grafit, Srebrzysta. Moje typy to m.in.: Marengo, Drobinka, Bakalia. Po propozycji córki ostatecznie zdecydowałem, że nadam myszce imię Sreberko.

Kubek: Szczurki
