
Kubuś stracił część ogonka
Dzień wcześniej Petarda ponownie pogryzł Kubusia. Tym razem ugryzł go w końcówkę ogonka. Ukąszenie było bardzo głębokie, a rana mocno krwawiła.
Nie mogłem zatamować krwawienia, bo Kubuś – z powodu szoku i bólu – był nadwrażliwy i próbował wyskakiwać mi z ręki. Popsikałem tylko ogonek Octeniseptem i wpuściłem myszorka z powrotem do klatki. Nie było mowy o jakimkolwiek założeniu opatrunku.
Dzisiaj rano zdziwiłem się, że Kubuś nie wyszedł na mostek po przysmak. Okazało się, że do ogonka przykleiła się wata, której miał trochę w domku, żeby było mu cieplej. Kubuś ciągnął tę watę za sobą, ale co chwilę blokowała się ona o coś w klatce. Biedak nie mógł ani podejść do karmidełka, ani do poidełka.
Wyciągnąłem go z klatki. Okazało się, końcówka ogonka w zasadzie przestała istnieć. W nocy Kubuś próbował pozbyć się waty, więc gryzł ją razem z ogonkiem, aż obgryzł go do kosteczek, jednak nie zdołał się od niej uwolnić… 🙁
Ubrałem grubą skarpetę na rękę i delikatnie złapałem ogonek. Miałem problem, żeby przytrzymać myszorka, bo był bardzo niespokojny. Odłożyłem go na chwilę na łóżko. Sięgnąłem po ręczniki papierowe i Octenisept. Kubuś w ciągu kilku sekund zdążył uciec z łóżka na podłogę. Był tak wygłodzony, że natychmiast dorwał się do kawałka słonego paluszka.
Złapałem go i ponownie zacząłem psikać końcówkę ogonka Octeniseptem, żeby zmiękczyć zaschniętą krew. W końcu udało się odkleić watę. Nie było to łatwe, bo przylgnęła bardzo mocno. Oczyściłem ogonek z resztek waty, jeszcze raz popsikałem Octeniseptem, wpuściłem Kubusia z powrotem do klatki i usunąłem z niej całą watę.
Do końca życia zostanie mu już taki kikut, tak zaokrąglony ogonek, jaki miał Klops, gdy został pogryziony przez Psotka.
